Pole Mokotowskie to park, który każdy warszawiak zna, choć niekoniecznie z nazwy każdej części. Dla jednych to trasa biegowa, dla innych łąka na koc i piwo, dla jeszcze innych wybieg dla psa albo plac zabaw po przedszkolu. W moim przypadku to wszystko po kolei, w zależności od etapu życia.
Przez kilka lat, kiedy mieszkaliśmy przy Racławickiej, byłam tu prawie codziennie. Dziś przyjeżdżam rzadziej, ale regularnie. Latem to jedno z tych miejsc w mieście, gdzie czuć, że Warszawa ma przestrzeń. Poniżej to, co warto wiedzieć, jeśli chcecie tu bywać częściej niż raz w roku.
Jak tu dojechać
Najprościej metrem. Stacja Pole Mokotowskie na linii M1 jest tuż przy parku, przy alei Niepodległości. Z Ursynowa jedzie się kilkanaście minut, bez przesiadek. Wysiadacie i po chwili jesteście na alejkach.
Rowerem z południa miasta dojedziecie drogami rowerowymi wzdłuż Niepodległości albo przez Stary Mokotów. Stojaki na rowery są przy głównych wejściach, ale w słoneczne weekendy wszystkie są zajęte, więc przydaje się dobre zapięcie i przypiąć rower do czegoś stałego.
Samochodem odradzam. Parkowanie w okolicy jest płatne i trudne, a w pogodny weekend niemal niemożliwe.
Park po rewitalizacji
Kto nie był tu od kilku lat, może się zdziwić. Park przeszedł duży remont, którego pierwszy etap zakończył się w 2023 roku. Najbardziej widać zmiany przy wodzie. Główny staw dostał nowy, bardziej naturalny kształt, trzcinowiska i system oczyszczania wody roślinami, a ze stawu usunięto kilkanaście tysięcy metrów kwadratowych betonu. Jest więcej zieleni, więcej miejsc, gdzie woda zatrzymuje się w parku, zamiast spływać do kanalizacji.
Dla stałych bywalców to oznacza: więcej ptaków, więcej cienia przy wodzie i trochę mniej miejsca na koce przy samym stawie, bo część brzegów jest teraz zarośnięta. Uważam, że to dobra zamiana.
Wielka Polana: gdzie usiąść
Centralna łąka, Wielka Polana, to serce parku. W upalne popołudnie jest tu pełno ludzi na kocach, grających w piłkę i frisbee, dzieci biegających z bańkami mydlanymi. Jeśli chcecie mieć spokojne miejsce, przyjdźcie przed 17:00 w tygodniu albo przed południem w weekend.
Moje sprawdzone miejsca:
- Pod drzewami na skraju Polany. Cień do popołudnia, a jednocześnie widok na całą łąkę. Idealne z dziećmi, bo widać, gdzie biegają.
- Okolice stawów. Chłodniej i ciszej. Ale komary wieczorem są bezlitosne, więc spray obowiązkowo.
- Bliżej Biblioteki Narodowej. Mniej ludzi, bo dalej od głównych wejść. Dobre na czytanie w ciszy.
Z psem: gdzie wolno, a gdzie nie
To jest ważne, bo widzę, że wielu właścicieli psów tego nie wie. Po rewitalizacji w parku są wyznaczone strefy dla psów, z własnymi małymi oczkami wodnymi, gdzie psy mogą się napić i schłodzić. Duży staw nie jest dla psów. Zarząd Zieleni wprost prosi, żeby psy kąpać w wyznaczonych miejscach.
Pestka zna to na pamięć. Przyjeżdżamy, idziemy do strefy dla psów, Pestka wbiega do wody, wybiega brudna i szczęśliwa. Potem na smyczy przez park, obok łąk z piknikującymi ludźmi. Właściciele psów, którzy puszczają je luzem na Polanie, gdzie leżą ludzie z jedzeniem, psują opinię nam wszystkim.
Latem zabieram dla Pestki wodę i miskę, bo mimo oczek wodnych w upał pies pije więcej niż zwykle. I zawsze worki. Kosze są rozstawione po parku, ale nie zawsze tam, gdzie akurat trzeba.
Z dziećmi: place zabaw i miejsce na rower
Po remoncie w parku są nowe place zabaw, w tym sensoryczne, a także siłownie plenerowe. Antek ma swój ulubiony, Zosia ostatnio woli siłownię, bo „place zabaw są dla dzieci”. Szerokie alejki świetnie nadają się do nauki jazdy na rowerze czy hulajnodze, ale w weekend jest tu też dużo biegaczy i rolkarzy, więc z młodszymi dziećmi trzeba uważać.
Domki fińskie
Na skraju parku, przy ulicy Prokuratorskiej, stoi osiedle drewnianych domków fińskich z czasów powojennej odbudowy. W jednym z nich mieszkał Ryszard Kapuściński. To miejsce, które warto zobaczyć, choćby przy okazji spaceru: kilka ulic zupełnie innej Warszawy, jakby przeniesionej z innego kraju. Pamiętajcie tylko, że ludzie tam mieszkają, więc bez zaglądania w okna.
Kiedy przychodzić
Pole Mokotowskie ma różne twarze o różnych porach.
- Rano, 6:00-8:00. Biegacze, psy, cisza. Moja ulubiona pora z czasów mokotowskich.
- W południe w tygodniu. Ludzie z pobliskich biur i uczelni na lunchu, sporo wolnego miejsca na trawie.
- Popołudnie w tygodniu. Rodziny z dziećmi, place zabaw pełne.
- Wieczór w weekend. Tłum na Polanie, muzyka, znajomi na kocach. Klimat świetny, ale spokoju nie znajdziecie.
Co ze sobą wziąć latem
Lista krótka, ale sprawdzona: koc, woda, krem z filtrem, spray na komary, worek na śmieci. Kosze w parku bywają w weekend przepełnione, a zostawianie śmieci obok to najgorsze, co można zrobić. Jeśli planujecie posiedzieć dłużej, także coś do jedzenia, bo w okolicy parku są lokale, ale w upał i w weekend kolejki robią się długie.
Jeśli macie więcej czasu, Pole Mokotowskie łatwo połączyć ze spacerem po sąsiednim Starym Mokotowie. Trasę na jedno popołudnie opisałam w tekście o spacerze po Starym Mokotowie.
Park ma swoje wady: bywa głośno, bywa tłoczno, w niektórych miejscach wciąż trwają prace. Ale w lipcowe popołudnie, na kocu pod drzewem, z dziećmi biegającymi po Polanie i psem śpiącym po kąpieli, nie zamieniłabym go na żadne inne miejsce w mieście.

