Przeskocz nawigację
Wybierz dzielnicę
Menu
Jedzenie Lodziarnie w całym mieście

Po czym poznać dobre lody rzemieślnicze

W czerwcu na każdym osiedlu otwiera się nowa lodziarnia z napisem „rzemieślnicze” na szybie. Część naprawdę robi lody na miejscu, część otwiera kartony z hurtowni. Po kilku sezonach testów z dwójką ekspertów w wieku 8 i 11 lat wiem, po czym to poznać.

Marta, rysunek: idzie z psem na smyczy i kubkiem kawy Pisze Marta 4 min czytania

Zosia ma jedną zasadę: w każdej nowej lodziarni zamawia pistacjowe. Twierdzi, że pistacja to test, który przechodzą tylko dobre lody. Długo się z niej śmiałam, aż zaczęłam się przyglądać i okazało się, że ma rację. Pistacja rzeczywiście sporo mówi o lodziarni. Tak jak kilka innych rzeczy, które widać, zanim się zapłaci.

Rankingi warszawskich lodziarni starzeją się szybciej niż lody w witrynie: jedna zmienia właściciela, druga dostawcę, trzecia zamyka się po jednym sezonie. W upalne popołudnie i tak idziemy do tej, która jest dziesięć minut od bloku. Dlatego zamiast adresów mam kilka obserwacji, które sprawdzam przy ladzie, zanim stanę w kolejce.

Kolor: im bardziej naturalny, tym lepiej

To najprostszy test i działa prawie zawsze.

  • Pistacja zrobiona z prawdziwych pistacji ma kolor oliwkowy, szarozielony, czasem lekko brązowy. Jeśli pistacjowe lody są jaskrawozielone jak trawa na boisku, to prawie na pewno barwnik i gotowa pasta.
  • Banan z prawdziwych bananów jest kremowy, lekko szarawy. Jasnożółty banan to znak, że ktoś go dobarwił.
  • Mięta z liści mięty jest biała albo lekko zielonkawa. Intensywnie zielona mięta to aromat i barwnik.
  • Truskawka w sezonie ma kolor truskawki, czyli głęboki czerwony, nie różowy jak guma do żucia.

Nie znaczy to, że lody z barwnikiem są niejadalne. Znaczy tylko, że „rzemieślnicze” na szybie niewiele znaczy.

Góry czy pojemniki z pokrywką?

W wielu lodziarniach lody są ułożone w wysokie, kolorowe góry, ozdobione owocami i polewami. Wygląda to pięknie na zdjęciach, ale lody, które trzymają taki kształt w temperaturze witryny, zwykle mają więcej powietrza i stabilizatorów.

Coraz częściej widuję w Warszawie lodziarnie, w których lody są schowane w metalowych pojemnikach z pokrywkami, po włosku nazywanych pozzetti. Nie widać ich z daleka. Trzeba zapytać albo przeczytać kartę. To mniej efektowne, ale lody są przechowywane w stałej temperaturze i nie wysychają na powierzchni.

Nie jest to reguła bez wyjątków. Znam świetne lody z płaskich kuwet i słabe z pozzetti. Ale jeśli widzę wysoką górę jaskrawego różu, idę dalej.

Krótka karta, zmienne smaki

Lodziarnia, która robi lody na miejscu, zwykle ma kilkanaście smaków, a nie czterdzieści. Część jest stała, jak wanilia, czekolada, pistacja, a część zmienia się z tygodnia na tydzień. W czerwcu truskawka i rabarbar, w lipcu czereśnia i morela, w sierpniu śliwka i brzoskwinia, jesienią dynia albo gruszka.

Kiedy w czerwcu widzę w karcie lody z mango, liczi, gumy balonowej i niebieskiego smerfa, a nie ma truskawek z polskiego sezonu, to jest dla mnie sygnał. Nie zły, po prostu informacyjny.

Zapytaj o skład

Dobre lodziarnie nie mają problemu z pytaniem „co jest w środku”. Często same wywieszają skład przy każdym smaku, bo muszą podawać alergeny. Na co patrzę:

  1. Pierwsze składniki. W lodach mlecznych: mleko, śmietanka, cukier, a potem to, czym smakują. W sorbetach: owoce, woda, cukier.
  2. Procent owoców w sorbecie. Im więcej, tym lepiej. Sorbet, w którym owoców jest mniej niż wody, będzie smakował głównie słodyczą.
  3. Gotowe bazy i pasty. Nie każda lodziarnia robi wszystko od zera, i to w porządku. Ale warto wiedzieć, za co się płaci.

Antek ma alergię na orzechy laskowe, a te lubią się chować w lodach czekoladowych, więc skład czytam zawsze. Z doświadczenia: lodziarnie robiące lody na miejscu zwykle dokładnie wiedzą, co jest w każdym smaku, bo same go robiły. W lodziarniach sprzedających gotowce odpowiedź bywa mglista.

Tekstura i smak

Po pierwszej łyżce też sporo wiadomo.

  • Dobre lody są gładkie, bez kryształków lodu. Kryształki to znak, że lody były rozmrożone i zamrożone jeszcze raz albo długo stały.
  • Nie są za słodkie. Nadmiar cukru zabija smak. Dobre lody czekoladowe smakują czekoladą, nie cukrem z kakao.
  • Topią się naturalnie. Lody bez dużej ilości stabilizatorów topią się szybciej. Jeśli wasza gałka trzyma kształt przez dwadzieścia minut w słońcu, coś jest nie tak.

Ile to kosztuje

Ceny w Warszawie latem 2026 są różne, zależnie od dzielnicy i lodziarni. Rzemieślnicze lody są droższe od tych z automatu, ale różnica wynika z kosztu składników. Pistacje, dobra czekolada i owoce w sezonie kosztują. Za rożek z dwiema gałkami w dobrej lodziarni płacimy zwykle kilkanaście złotych. Przy czwórce to już wydatek na mały obiad, więc z dziećmi mamy zasadę: lody raz w tygodniu, ale dobre.

Nasze rodzinne testy

Każde lato robimy mały ranking lodziarni w zasięgu spaceru z Pestką. Zasady są proste: każde z nas zamawia jeden stały smak, żeby było porównanie. Zosia pistację, Antek czekoladę, Wiktor wanilię, ja coś sezonowego. Pestka dostaje wafelek, jeśli pani za ladą pozwoli.

Ranking nie ma sensu publikować, bo lodziarnie się zmieniają. Ale sama zabawa w testowanie uczy dzieci, że jedzenie ma skład, pochodzenie i sezon. Kiedy Zosia mówi „ta pistacja jest za zielona”, jestem trochę dumna.

Jeśli chcecie spróbować lodów z różnych miejsc w jeden wieczór, dobrym pomysłem jest Nocny Market, o którym pisałam przy długim weekendzie czerwcowym.

Truskawki z bazarku i zamrażarka

W zeszłą sobotę przynieśliśmy z Giełdy na Dołku dwie łubianki truskawek, a wieczorem padał deszcz i nikt nie chciał iść do lodziarni. Zosia wsypała truskawki do blendera, ja dolałam śmietanki i dosypałam cukru, Antek pilnował, żeby nikt nie podjadał z miski. Masa poszła do zamrażarki w plastikowym pojemniku, a co pół godziny ktoś ją mieszał widelcem.

Po kolacji wyszło coś pomiędzy lodami a sorbetem, bez maszyny, trochę za twarde przy brzegach. Antek zjadł dwie miseczki, oblizał łyżkę i ogłosił, że to „prawie jak kupne”. Zosia przyjrzała się kolorowi pod lampą i uznała, że jest dokładnie taki, jaki powinien być.

Więcej: Jedzenie

Cały temat
  • Przetwory w bloku bez działki: weki z osiedla

    Kuchnia w bloku, Bronisze

    Nie mam działki, ogródka ani babci na wsi. Mam kuchnię w bloku, balkon na czwartym piętrze i piwnicę. I co roku w sierpniu robię kilkadziesiąt słoików. Opowiadam, jak to ogarnąć w mieście: skąd brać warzywa, jak się zorganizować i gdzie to wszystko potem trzymać.

  • Jak jeść na mieście latem i nie przepłacić

    Ogródki i Nocny Market

    Latem jemy na mieście częściej niż przez resztę roku. Ogródek pod lampkami, food truck przy parku, wieczór na Nocnym. Po jednym rachunku, który przyprawił mnie o zawrót głowy, zaczęłam liczyć. Od tamtej pory we czwórkę jemy na mieście tak samo często, tylko rachunki są krótsze.

  • Dobry lunch przy biurowcach za mniej niż 35 zł

    Służewiec i rondo Daszyńskiego

    Dwa razy w tygodniu jem obiad na Służewcu, między spotkaniami u klienta. Przez kilka lat nauczyłam się odróżniać bar, który karmi, od baru, który tylko ładnie wygląda na zdjęciach. Lunch nie musi przy tym zjadać połowy dniówki.