Przeskocz nawigację
Wybierz dzielnicę
Menu
Dzielnice Osiedle na Ursynowie

Targ sąsiedzki na osiedlu: jak go zorganizować krok po kroku

Zaczęło się od kartki w windzie: „Ktoś chce oddać rowerek biegowy?”. Skończyło się na sobotnim targu, na który przyszło kilkaset osób z trzech bloków. Po drugiej edycji opisuję, jak to robimy, co poszło dobrze i co następnym razem zrobię inaczej.

Marta, rysunek: idzie z psem na smyczy i kubkiem kawy Pisze Marta 6 min czytania
Dwie białe hale namiotowe na utwardzonym placu między wysokimi blokami

Każdy blok ma swoje piwnice pełne rzeczy, które „jeszcze się przydadzą”. Rowerki, z których dzieci wyrosły. Książki przeczytane raz. Wózki, foteliki, gry planszowe bez jednego pionka, ubrania w rozmiarze, który już nie wróci. U nas w piwnicy stał przez trzy lata łóżeczko Antka i kosz z zabawkami, na który nikt nie miał serca.

W zeszłym roku razem z sąsiadką z drugiej klatki zorganizowałyśmy pierwszy targ sąsiedzki na naszym osiedlu. Był chaos, był deszcz, była kolejka po domowe ciasto. I było świetnie. W pierwszą sobotę września odbyła się druga edycja, tym razem razem ze spółdzielnią, więc spisuję wszystko, czego się przez te dwa razy nauczyłyśmy.

Krok 1: znajdź dwie, trzy osoby do pomocy

Sama tego nie zrobisz. Serio. Potrzebujesz przynajmniej dwóch, trzech osób, z którymi podzielisz się zadaniami: jedna od kontaktu ze spółdzielnią, druga od promocji, trzecia od logistyki w dniu targu.

Moja sąsiadka, emerytowana nauczycielka, znała wszystkich w trzech klatkach i wiedziała, kogo poprosić o stoły. Ja wzięłam na siebie ogłoszenia i grupę osiedlową w internecie, bo na co dzień zajmuję się marketingiem i przynajmniej raz ta praca przydała się w życiu prywatnym.

Krok 2: miejsce i zgoda

To najważniejszy krok, który wiele osób pomija. Teren między blokami zwykle do kogoś należy: do spółdzielni, wspólnoty albo do miasta. Zanim rozwiesisz ogłoszenia, musisz wiedzieć, czyj to plac i czy możesz go użyć.

  • Teren spółdzielni lub wspólnoty. Piszesz do zarządu z prośbą o zgodę, podając datę, godziny, liczbę stoisk i informację, kto sprząta. U nas zgoda przyszła po dwóch tygodniach, z warunkiem, że nie zastawimy dojazdu dla straży pożarnej.
  • Teren miejski. Tu procedura jest dłuższa i zależy od tego, czy to zieleń, chodnik czy plac. Najlepiej zadzwonić do urzędu dzielnicy i zapytać, do kogo się zwrócić. O rezerwacji wizyty w urzędzie pisałam w tekście o urzędzie dzielnicy bez kolejki.
  • Teren instytucji. Plac przy domu kultury, szkole czy parafii. Często najprostsze rozwiązanie, bo instytucja może chcieć być współorganizatorem.

Krok 3: termin

Sobota, przedpołudnie. Najlepiej od 10:00 do 14:00. Niedziela też jest dobra, ale wiele osób ma wtedy plany rodzinne. Unikajcie długich weekendów i środka wakacji, kiedy pół osiedla jest poza miastem. Najlepsze terminy to maj, czerwiec, wrzesień.

I zawsze miejcie plan B na pogodę. O tym niżej, bo to była nasza największa lekcja.

Krok 4: zasady

Warto ustalić kilka zasad i napisać je w ogłoszeniu:

  1. Co sprzedajemy. U nas: rzeczy używane, zabawki, książki, ubrania, rękodzieło. Bez nowych towarów z hurtowni, bo to ma być targ sąsiedzki, a nie bazar.
  2. Jedzenie. Domowe ciasta tak, ale na zasadzie „za co łaska” albo do puszki na cel wspólny. Sprzedaż żywności na większą skalę wymaga spełnienia przepisów sanitarnych, więc lepiej trzymać się skali sąsiedzkiej.
  3. Zapisy na stoiska. Prosta lista w formularzu internetowym albo na kartce w klatce. Dzięki temu wiecie, ile stołów będzie potrzebnych.
  4. Co zostaje. Rzeczy, których nikt nie kupi, trzeba zabrać do domu albo oddać. Umówcie się wcześniej z organizacją, która je przyjmie, na przykład z punktem zbiórki ubrań czy biblioteką.

Krok 5: namioty i pogoda

W zeszłym roku zaczęło padać o 10:30. Pół godziny po otwarciu. Mieliśmy trzy ogrodowe namioty od sąsiadów, pod które schowały się może cztery stoiska. Reszta w pośpiechu składała rzeczy do reklamówek. Połowa ludzi rozeszła się do domów.

W tym roku targ zrobiliśmy ze spółdzielnią, która po pierwszej edycji uznała, że to dobry pomysł. Był większy, połączony z festynem na zakończenie lata, i tym razem deszcz nas oszczędził. Ale przy kilkudziesięciu stoiskach ogrodowe pawilony 3 na 3 metry nie wystarczą, a spółdzielnia chce robić targ dwa razy w roku, także wiosną, kiedy pogoda jest loterią. Dlatego jeszcze w sierpniu zaczęłyśmy szukać czegoś, co pomieści wszystkie stoły i przetrwa ulewę.

Pierwszy namiar dała rodzina. Moja współorganizatorka ma siostrę w Białymstoku i to ona, kiedy usłyszała o naszym zeszłorocznym deszczu, przysłała link do producenta z Wrocławia, który ma osobne podstrony dla różnych miast, w tym dla jej miasta: hale namiotowe Białystok (https://www.ekodynamic.pl/bialystok-hale-namiotowe/). Opisują tam zastosowania, o których same byśmy nie pomyślały: hala jako poczekalnia, punkt wydawania posiłków przy zawodach biegowych, sala do tańca na przyjęciu w plenerze. Targ, na którym ludzie chcą spokojnie przejrzeć książki i ubrania, mieści się w tym bez trudu.

Najwięcej dały nam zdjęcia realizacji. Są wśród nich duże hale stojące na utwardzonym placu między wysokimi blokami, z daleka podobne do dwóch białych hangarów, i małe pawilony z przeszklonymi drzwiami, w których ktoś ustawił stoliki i krzesła na trawie pod drzewami. Ten mniejszy format od razu kojarzy się z kawiarnią przy festynie, a tego właśnie chciała spółdzielnia.

Mały biały pawilon namiotowy z przeszklonymi drzwiami, stołami i krzesłami, rozstawiony na trawie między drzewami
Mały biały pawilon namiotowy z przeszklonymi drzwiami, stołami i krzesłami, rozstawiony na trawie między drzewami

Potem przyszło liczenie. Hala namiotowa (https://www.ekodynamic.pl/) w wynajmie kosztuje według strony głównej producenta od 10 zł za metr kwadratowy miesięcznie, aluminiowe konstrukcje wynajmuje się na okres do sześciu miesięcy, a przy zakupie cena zaczyna się od 249 zł za metr. Na jeden sobotni targ to zupełnie inny rachunek niż na cały sezon, więc spółdzielnia poprosiła o wycenę na dwa terminy w roku i czeka na odpowiedź. Decyzję podejmie zarząd. Mnie wystarcza, że sama rozmowa o targu, który może się odbyć w każdą pogodę, przekonała kilku sceptyków z rady osiedla.

Jeśli wasz targ jest mniejszy, wystarczą namioty od sąsiadów i jeden większy pawilon pożyczony od domu kultury albo parafii. Najważniejsze: miejcie jakikolwiek plan na deszcz.

Krok 6: promocja

Najskuteczniejsze kanały na osiedlu są stare jak świat:

  • Kartki w klatkach i windach. Duże litery, data, godzina, miejsce. Tablica ogłoszeń przy wejściu działa lepiej niż cokolwiek w internecie.
  • Grupa osiedlowa w mediach społecznościowych. Post dwa tygodnie przed i przypomnienie dzień przed.
  • Szkoła i przedszkole. Rodzice to najważniejsza grupa kupujących i sprzedających. Poproście dyrekcję o wywieszenie ogłoszenia.
  • Poczta pantoflowa. Seniorzy z osiedla przekażą informację szybciej niż jakikolwiek algorytm.
Dwa białe pawilony namiotowe z przeszklonymi wejściami na żwirowym placu
Dwa białe pawilony namiotowe z przeszklonymi wejściami na żwirowym placu

Krok 7: dzień targu

Zbiórka organizatorów godzinę przed otwarciem. Rozstawienie stołów według planu, który przygotowałyście wcześniej. Jedna osoba przy wejściu z informacją, gdzie co jest. Kosze na śmieci, najlepiej kilka. Przedłużacz, jeśli ktoś ma głośnik z muzyką.

I rzecz, o której zapomniałyśmy za pierwszym razem: toaleta. Przy czterech godzinach targu ktoś zawsze będzie potrzebował. Umówcie się z najbliższym lokalem, domem kultury albo zapytajcie w spółdzielni.

Krok 8: sprzątanie

Po targu plac ma wyglądać lepiej niż przed. To warunek, żeby spółdzielnia zgodziła się na następny raz. Worki, rękawice, miotła, a rzeczy, które zostały, od razu do samochodu jadącego do punktu zbiórki.

Czy było warto?

Za pierwszym razem Antek sprzedał swoje stare autka za 27 złotych i był z siebie dumny przez tydzień. Zosia kupiła trzy książki za dziesięć złotych. Ja pozbyłam się łóżeczka, które pojechało do rodziny z nowo narodzonym dzieckiem z bloku naprzeciwko. Ale najważniejsze było coś innego. Poznałam sąsiadów, których mijam od lat na klatce i nie wiedziałam, jak mają na imię.

Po drugiej edycji to uczucie jest jeszcze mocniejsze. Przyszło kilka rodzin z nowego bloku obok, o którym pisałam przy okazji sąsiadów zza szlabanu, i z nimi przegadałam najwięcej czasu przy stole z książkami.

Targ sąsiedzki to nie jest wielka rzecz. To kilka godzin w sobotę. Ale po nim osiedle jest trochę mniej anonimowe. I to wystarczy.

Więcej: Dzielnice

Cały temat
  • Nowy blok na starym osiedlu i sąsiedzi zza szlabanu

    Nowy blok obok, Ursynów

    Obok naszego bloku z lat 80. od roku stoi nowy budynek z garażem podziemnym i szlabanem. Jego mieszkańcy mijają nas codziennie, ale żyją jakby obok. Zebrałam rady dla wszystkich, którzy właśnie wprowadzili się do nowego bloku na starym osiedlu i chcą poczuć się tu u siebie.

  • Spacer po Starym Mokotowie: trasa na jedno popołudnie

    Stary Mokotów, od placu Unii

    Zanim przeprowadziliśmy się na Ursynów, przez kilka lat mieszkałam przy Racławickiej. Dziś wracam na Stary Mokotów jak do starego znajomego. Każdego, kto chce ją zobaczyć w jedno popołudnie, prowadzę tą samą trasą: od placu Unii do Królikarni.