Przeskocz nawigację
Wybierz dzielnicę
Menu

Dentysta dla całej rodziny na Ursynowie: na co patrzę przy wyborze gabinetu

Czworo ludzi, cztery zupełnie różne potrzeby: ośmiolatek z mlecznymi zębami, jedenastolatka przed aparatem, mąż, który do dentysty chodzi, gdy już boli, i ja z kanałówką sprzed lat. Szukanie jednego gabinetu dla wszystkich nauczyło mnie kilku rzeczy.

Marta, rysunek: idzie z psem na smyczy i kubkiem kawy Pisze Marta 5 min czytania
Jasna, nowoczesna poczekalnia gabinetu stomatologicznego

Przez pierwsze lata na Ursynowie każdy z nas chodził do innego dentysty. Wiktor do gabinetu przy swojej starej pracy, ja do lekarki, u której leczyłam się jeszcze na Mokotowie, dzieci do przychodni, gdzie akurat był termin. Cztery kalendarze, cztery dojazdy, cztery różne zdania o tym, czy Antek powinien mieć lakowane zęby. W którymś momencie powiedziałam: dość.

Szukanie jednego gabinetu dla całej rodziny zajęło mi kilka miesięcy. Poniżej to, na co zwracam uwagę. Nie jestem lekarką, więc nie będę mówić, jak się leczy zęby. Ale jako mama dwójki dzieci i pacjentka z pewnym stażem wiem, co sprawia, że do dentysty chodzi się regularnie, a nie tylko wtedy, gdy boli.

NFZ czy prywatnie?

To pierwsze pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. W ramach NFZ dzieci i młodzież mają dostęp do szerszego zakresu świadczeń niż dorośli, w tym do części zabiegów profilaktycznych. Problem w tym, że terminy w gabinetach z kontraktem potrafią być odległe, a wybór materiałów i metod ograniczony.

U nas skończyło się rozwiązaniem mieszanym. Przeglądy i profilaktyka prywatnie, w jednym gabinecie blisko domu, bo liczy się dla nas regularność i to, że lekarz zna historię zębów całej rodziny. Nie mówię, że to jedyna słuszna droga. Mówię, że warto to przemyśleć, zanim się wybierze.

Profilaktyka ważniejsza niż leczenie

Kiedy byłam dzieckiem, do dentysty chodziło się z bólem. Dziś chodzimy, żeby bólu nie było. To zmiana, którą warto wprowadzić w rodzinie od początku, bo dzieci uczą się od nas, że dentysta to nie kara.

Co wchodzi w profilaktykę, która ma sens:

  • Przegląd co pół roku. Badanie jamy ustnej i ocena ryzyka próchnicy. Dla dzieci szczególnie ważne, bo zęby zmieniają się szybko.
  • Higienizacja. Skaling, czyli usunięcie kamienia ultradźwiękami, i piaskowanie, czyli usunięcie osadów i przebarwień. U dorosłych regularnie, u dzieci według potrzeb.
  • Fluoryzacja. Powlekanie zębów preparatem z fluorem. U dzieci często zalecana, ale decyzja zależy od oceny lekarza.
  • Lakowanie. Uszczelnianie bruzd na powierzchniach żujących, szczególnie w stałych trzonowcach, które pojawiają się u dzieci około szóstego roku życia. Antek miał lakowane pierwsze stałe trzonowce i od tego czasu nie było przy nich żadnego problemu.
  • Instruktaż higieny. Brzmi jak coś dla przedszkolaka, a bardzo przydał się i Wiktorowi, i mnie. Okazało się, że od lat źle używam nici.

Tak to wygląda w gabinecie, do którego chodzimy od ponad roku, czyli w Meander Stomatologii przy ulicy Meander na Ursynowie. Przegląd, ocena ryzyka próchnicy, instruktaż, a potem, zależnie od potrzeb, skaling, piaskowanie, fluoryzacja i lakowanie. Zalecenie słyszymy na każdej wizycie to samo: kontrola przynajmniej raz na pół roku.

Babcia, która często odbiera dzieci ze szkoły, nosi w portfelu kartkę z numerami do lekarzy z dwóch dzielnic, bo sama leczy się u siebie na Ochocie, a dzieci leczą się u nas. Żeby się nie myliło, przy każdym numerze jest dopisana dzielnica: dentysta Ochota to jej własny, dentysta Ursynów (https://meanderstomatologia.pl/) to nasz, z numerem do rejestracji, a niżej pediatra Ursynów i weterynarz Pestki. Adres strony dopisałam, kiedy babcia nauczyła się sprawdzać w telefonie godziny przyjęć.

Dzieci: atmosfera jest połową sukcesu

Pierwsza wizyta Antka u dentysty skończyła się płaczem, zanim usiadł na fotelu. Nie dlatego, że coś go bolało. Dlatego, że w poczekalni było głośno, lekarz się spieszył, a on nie wiedział, co się będzie działo. Od tamtego czasu pilnuję trzech rzeczy:

  1. Czy gabinet leczy dzieci. Nie każdy dentysta, który przyjmuje dorosłych, dobrze czuje się z ośmiolatkiem. Szukam gabinetu, który ma w ofercie stomatologię dziecięcą, a nie tylko „przyjmuje też dzieci”.
  2. Czy jest czas. Pierwsza wizyta dziecka powinna być rozmową i oglądaniem, a nie od razu borowaniem. Dobry gabinet to rozumie.
  3. Czy mówi się do dziecka, nie tylko do mnie. Antek lepiej współpracuje, kiedy lekarka tłumaczy mu, co robi, zamiast rozmawiać nad jego głową z rodzicem.

Zosia, która w przyszłym roku najpewniej dostanie aparat ortodontyczny, chodzi z nami na przeglądy i dostaje skierowanie do ortodonty, kiedy przychodzi pora. Dobrze, kiedy jeden gabinet ogarnia całą historię i wie, kogo polecić dalej.

Dorośli: technologia ma znaczenie

U dorosłych problemy są inne. U mnie to stary ząb po leczeniu kanałowym, u Wiktora wrażliwe dziąsła. Przy wyborze gabinetu dla dorosłych patrzę na:

  • Leczenie pod mikroskopem. Szczególnie przy leczeniu kanałowym. Kiedy lekarz widzi w dużym powiększeniu, łatwiej znaleźć wszystkie kanały i zrobić to porządnie. Moja pierwsza kanałówka, sprzed lat, była robiona „na oko”. Dziś wiem, że to różnica.
  • Diagnostyka. Zdjęcia RTG na miejscu albo szybkie skierowanie. Nikt nie lubi jeździć po zdjęcie na drugi koniec miasta.
  • Pełen zakres. Implanty, protetyka, leczenie dziąseł. Nie chodzi o to, że wszyscy tego potrzebujemy. Chodzi o to, żeby w razie czego nie zaczynać od nowa w innym miejscu.

Lokalizacja: nie lekceważcie jej

Brzmi banalnie, ale dla rodziny z dziećmi dojazd to czynnik numer jeden. Gabinet, do którego jedzie się 40 minut, to gabinet, do którego przestaje się chodzić. Na Ursynowie mamy wybór, więc szukam czegoś w zasięgu spaceru albo kilku przystanków metra.

Przy okazji przeglądów łączę wizyty. Umawiam się tak, żeby dzieci i ja byli jedno po drugim, w jedno popołudnie. Tracę dwie godziny, zamiast trzech osobnych wyjść. O tym, jak znaleźć w dzielnicy przychodnię i lekarza, pisałam też w tekście dla nowych mieszkańców Ursynowa.

Pytania przed pierwszą wizytą

Kiedy dzwonię do nowego gabinetu, pytam o kilka rzeczy:

  • Czy przyjmują dzieci i od jakiego wieku?
  • Ile trwa pierwsza wizyta i co obejmuje?
  • Czy mają cennik i czy dostanę plan leczenia z kosztami przed rozpoczęciem?
  • Jak wygląda sytuacja nagła, gdy coś zaboli w piątek wieczorem?
  • Czy mogę umówić kilka osób pod rząd?

Odpowiedzi mówią wiele. Gabinet, który na pytanie o cennik odpowiada „to zależy”, bez żadnych widełek, nie budzi mojego zaufania. Gabinet, który spokojnie tłumaczy, co i za ile, budzi.

Wrzesień, czyli miesiąc przeglądów

Minął ponad rok od pierwszej wizyty całej rodziny w jednym gabinecie. Dzieci chodzą na przeglądy bez protestów. Wiktor, wstyd przyznać, pierwszy raz od lat był na higienizacji z własnej woli. Ja mam spokój, że wszystko jest w jednym miejscu, w jednej dokumentacji.

U nas przeglądy wypadają we wrześniu i w marcu. Wrzesień dlatego, że po wakacjach z lodami i sokami w kartonikach zawsze jest co sprawdzić, a plan zajęć dzieci jest już znany, więc łatwo znaleźć wolne popołudnie. W zeszły czwartek siedzieliśmy w poczekalni we trójkę, Zosia z książką, Antek z pytaniem, czy dentystka pamięta jego lakowane zęby. Pamiętała.

Więcej: Zdrowie i usługi

Cały temat
  • Lekarz, dokumenty i wyprawka w ostatnim tygodniu sierpnia

    Ursynów, przychodnia i szkoła

    Za tydzień, 1 września, zaczyna się rok szkolny. Zosia idzie do szóstej klasy, Antek do trzeciej. Ostatni tydzień sierpnia to u nas czas list: co u lekarza, co w papierach, co w plecaku. Dzielę się swoją, bo w tym roku jest w niej jedna ważna nowość dotycząca biletów.

  • Kto w bloku wie, że wyjeżdżamy na urlop

    Nasz blok na Ursynowie

    Za tydzień jedziemy na dziesięć dni na Kaszuby. Walizki spakuję w godzinę. Dłużej trwa ustalanie z sąsiadami, kto trzyma klucze, kto odbierze awizo, na czyim balkonie przetrwają nasze zioła i czy w bazie czipów Pestki jest jeszcze nasz aktualny numer telefonu.