Wrzesień w tym roku był łaskawy. Ciepłe popołudnia, słońce, jeszcze kilka wieczorów w ogródkach. Ale w tę sobotę prognoza pokazuje deszcz od rana do wieczora. I to jest ten moment, kiedy rodzic w bloku zaczyna się zastanawiać, jak przeżyć dwa dni w sześćdziesięciu metrach kwadratowych z dwójką dzieci i psem.
Na szczęście Warszawa w deszczu ma do zaoferowania więcej, niż się wydaje. Poniżej moje sprawdzone pomysły, od darmowych po płatne, od spokojnych po takie, gdzie dzieci mogą się wyszaleć.
Muzea: sprawdźcie dni bezpłatnego wstępu
Muzea państwowe w Polsce mają obowiązek wyznaczyć jeden dzień w tygodniu, kiedy wstęp na wystawy stałe jest bezpłatny. W Warszawie to wygląda mniej więcej tak:
- Muzeum Powstania Warszawskiego przy Grzybowskiej: bezpłatnie w poniedziałki.
- Muzeum Narodowe w Alejach Jerozolimskich: wystawy stałe bezpłatnie we wtorki.
- Muzeum Warszawy na Rynku Starego Miasta i jego oddziały: bezpłatnie w czwartki.
Na weekend to niestety nie pomaga, bo darmowe dni wypadają w tygodniu. Ale warto je znać, jeśli ktoś ma elastyczny grafik albo dzieci wolne od szkoły. Pamiętajcie też, że w darmowe dni muzea są bardziej zatłoczone.
W weekend płacimy za bilety i wybieramy jedno muzeum na dzień. Z dziećmi najlepiej sprawdzają się te, w których coś się dzieje. Muzeum Powstania Warszawskiego z dziećmi w wieku szkolnym to mocne przeżycie, więc Zosię zabraliśmy dopiero w tym roku. Antka jeszcze nie.
Z nowszych miejsc: Muzeum Sztuki Nowoczesnej ma od jesieni 2024 roku nową siedzibę przy placu Defilad, obok Pałacu Kultury. Sam budynek jest wart zobaczenia, a na parterze są przestrzenie, gdzie można wejść bez biletu. Aktualne ceny i dni bezpłatnego wstępu sprawdzajcie na stronie muzeum.
Kopernik i planetarium
Centrum Nauki Kopernik to klasyka deszczowych weekendów. Właśnie dlatego trzeba działać z wyprzedzeniem. W deszczowe soboty bilety na popularne godziny wejścia znikają, więc kupujemy je, gdy tylko prognoza zrobi się pewna.
Z Ursynowa jedzie się metrem M1 do Świętokrzyskiej i linią M2 do stacji Centrum Nauki Kopernik. Wychodzi się pod samym budynkiem, więc parasol potrzebny jest dosłownie na minutę. Obok działa planetarium, bilety są osobne.
Kino, ale inne
Multipleks w centrum handlowym to oczywisty wybór, ale w deszczowy weekend bywa tam tłoczno i drogo. Moja alternatywa to Iluzjon przy Narbutta 50a na Starym Mokotowie, kino Filmoteki Narodowej. Klasyka, retrospektywy, czasem seanse dla dzieci. O Iluzjonie pisałam przy okazji spaceru po Starym Mokotowie. W deszczu spaceru nie będzie, ale seans jak najbardziej.
Na Ursynowie filmy, spektakle i koncerty pokazuje też Ursynowskie Centrum Kultury „Alternatywy”. Repertuar sprawdzam na ich stronie na początku tygodnia.
Biblioteka i planszówki
Najtańszy pomysł na deszczową sobotę: biblioteka. Idziemy całą rodziną, każdy wybiera coś dla siebie, potem wracamy do domu i każdy czyta w swoim kącie. Brzmi idyllicznie, a w praktyce działa przez godzinę, dwie. Ale te dwie godziny ciszy w deszczowe popołudnie są na wagę złota.
Druga rzecz, która u nas zawsze działa, to planszówki. Na jesień kupujemy jedną nową grę, którą otwieramy przy pierwszym deszczowym weekendzie. W tym roku to gra kooperacyjna, w której wszyscy gramy przeciwko planszy. Mniej kłótni niż przy grach, w których wygrywa jedna osoba.
Basen kryty
Energia dzieci musi gdzieś ujść. Basen kryty to najlepszy sposób. Na Ursynowie i w sąsiednich dzielnicach jest kilka miejskich pływalni, wiele z nich ma w weekendy godziny dla rodzin. Z Kartą Warszawiaka bilety są tańsze.
Rada: rano. Po południu w deszczowy weekend na basenie jest pół dzielnicy.
Jedzenie na mieście
Deszczowy weekend to dobry pretekst, żeby zjeść na mieście. Nie w ogródku, bo ogródki już się zwijają, ale w środku, w cieple. Hala Koszyki w Śródmieściu to wiele kuchni pod jednym dachem, każdy wybierze coś dla siebie. Na co dzień wolimy knajpki na osiedlu, gdzie jest spokojniej i taniej.
Jeśli chcecie wiedzieć, jak nie wydać fortuny na jedzenie z rodziną, zajrzyjcie do tekstu o jedzeniu na mieście bez przepłacania. Zasady działają też jesienią.
Łazienki w deszczu
Brzmi dziwnie, ale Łazienki w lekki deszcz, z parasolem i w kaloszach, są piękne. Mało ludzi, mokre liście, pawie chowające się pod drzewami. W niedzielę, 27 września, pod pomnikiem Chopina odbywają się ostatnie w tym sezonie koncerty chopinowskie, o 12:00 i 16:00, wstęp wolny. Jeśli rano przestanie padać, to świetny pomysł na zakończenie sezonu.
A Pestka?
Pies w deszczowy weekend to osobny rozdział. Pestka nie znosi deszczu. Wychodzi, bo musi, robi to, co musi, i ciągnie do domu. W deszczowe weekendy spacery są krótsze, ale częstsze, a w domu wyciągam zabawki węchowe, w których chowam smakołyki. Pół godziny szukania smakołyków męczy ją bardziej niż godzina spaceru.
Niedziela, kwadrans po czwartej
W zeszłą niedzielę deszcz przestał padać nagle, w połowie odcinka serialu. Antek pierwszy zauważył, że za oknem jest jaśniej, i pobiegł po kalosze, zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć. Pestka, która od rana leżała obrażona pod kaloryferem, podniosła głowę na dźwięk smyczy.
Po dziesięciu minutach byliśmy w Dolinie Służewieckiej, wszyscy czworo i pies. Ścieżki były w kałużach, Zosia skakała do nich w butach, które miały być na szkołę, a Pestka omijała każdą z tą samą obrażoną miną. Wróciliśmy o zmroku, mokrzy do kolan, i nikt już nie pytał, co robimy wieczorem.

